wtorek, 18 sierpnia 2015

Kasztanowe zegary i matura, czyli na pół filozoficzny bełkot

Wspinałam się szerokimi schodami na kościelne wzgórze. Pod moimi stopami kruszyły się brązowe, już opadłe liście kasztanowców. Uwielbiałam ten cichy szelest jesiennych liści, ale ten był zupełnie inny, było w nim coś wyjątkowego. Czas - była połowa sierpnia. Kasztanowce zrzucają liście znacznie wcześniej, niż inne drzewa - przez liczne choroby, głównie spowodowane szkodnikami.
Uderzyło mnie, że kasztanowce są wskaźnikami czasu. Takimi naturalnymi zegarami. Kiedy kwitną na wiosnę, czas zdać maturę lub trzymać za kogoś kciuki. Potem przekwitają, co oznacza, że wakacje są już bardzo blisko. Kiedy ich liście spadają wcześniej, są jak uczniowie, którzy muszą wrócić do szkoły, podczas gdy liście sąsiednich drzew - jak studenci - wciąż mają lato, mają bliżej do słońca. Czasem, również przez choroby, kwiaty na kasztanowcach pojawiają się na jesień. Wtedy nam, maturzystom, nad głową wiszą deklaracje o zdawanych przedmiotach, a nauczyciele sieją w nas ziarna niepewności o przyszłość uzykanych procentów.
Potem oczywiście gałęzie upodabniają się już do innych drzew i starają się jakoś przetrwać zimę. Jak my.
Na początek wiosny nieśmiało wypuszczają nowe zielone pączki, na co maturzyści krzyczą z rozpaczy i zaszywają się w swoich pokojach nad podręcznikami.
I kwitną. Ta dam. Czas na maturę.
I z powrotem. Tyle że teraz już - mam nadzieję - z zaangażowaniem nie nas, a kolejnych roczników.
O kurczę. Przedstawiłam ten rok jako podporządkowany pod maturę. Chyba wcale tak nie myślę.
Idę się uczyć.

Hahahahahaha, żart.

piątek, 7 sierpnia 2015

Jak przetrwać upały?

1. Bierz zimne/chłodne prysznice.
2. Nalej zimną wodę do miski i włóż do niej stopy. Podobno ochładza się wtedy cały organizm. Nie wiem dokładnie, jak to działa, bo nie aspiruję do bycia biolchemem, ale tak czy inaczej działa.
3. Pij dużo wody. Ja ostatnio wypijam chyba cztery litry dziennie, a przynajmniej takie mam wrażenie. I rzadko sięgam po inny napój. Nawet nie muszę się starać, samo tak jakoś wychodzi. Nie narzucam sobie też strasznie restrykcyjnych ograniczeń, więc nie mam wyrzutów sumienia po wypiciu czegoś innego. Aczkolwiek jestem z siebie niesamowicie dumna, bo byłam kiedyś uzależniona od coli.
4. Wlej wodę do pojemnika z atomizerem i spryskaj się nią.
5. Myj głowę wtedy, kiedy najbardziej potrzebujesz ochłodzenia, czyli na przykład rano, kiedy słońce zaczyna palić, albo po całym dniu, kiedy jesteś zlany potem. Przez głowę też ucieka dużo ciepła, a schnące włosy chłodzą. Nie susz włosów suszarką, chyba że zimnym nawiewem.
6. Niektórzy uważają, że na nich to nie działa, ale ja lubię szybką jazdę na rowerze czy rolkach, bo wtedy sama wytwarzam sobie wiatr.
7. Myśl o tym, jak bardzo będziesz za nimi tęsknić w zimie.
8. Śpij pod prześcieradłem, chyba że potrafisz zasypiać bez przykrycia.
9. Jeśli mieszkasz nad wodą zdatną do kąpania, bądź taki dobry i zapraszaj ludzi na całe lato.
10. Na yolo ucieknij nad jezioro/morze/do Arktyki.
11. Rozłóż dmuchany basen w domu. Albo na balkonie.
12. Jedz arbuza na wszystkie możliwe posiłki.
13. Zaopatrz się w klimę/wiatrak/wachlarz/hektolitry zimnej wody.