Do napisania tego postu zainspirowała mnie wczorajsza noc. Długo leżałam (no przyznam się, oglądałam filmy na YouTube) i około drugiej w nocy, kiedy stwierdziłam, że muszę w końcu zasnąć, usłyszałam dziwne, przytłumione odgłosy na dworze. Wydawało mi się, że to śpiew ptaków, ale nie byłam pewna. Dopiero, kiedy wstałam z łóżka i otworzyłam okno, upewniłam się, że te dźwięki to ptasie trele. Nie były takie głośne jak w lecie w koronach drzew, ale i tak stałam przy oknie jak urzeczona. Potem położyłam się z powrotem, tym razem okno było uchylone. Wsłuchiwałam się w śpiew ptaków, myślałam i w ogóle nie chciało mi się spać. W końcu zasnęłam, a rano ptaki nie śpiewały aż tak niesamowicie, bo zagłuszał je szum budzącego się miasta.
Kocham takie momenty. Są jak kolorowa, wyjątkowa klatka w filmie życia. Jeśli nauczymy się dostrzegać ich więcej, w zwykłych rzeczach, naprawdę możemy pokochać życie takim, jakim jest.
Kolejnym z takich momentów są wschody słońca. Wstajesz rano, oczy ci się kleją i jesteś niewyspany/a, ale podciągasz rolety i widzisz cudowny widok, który rozpościera się na niebie. Ja często widywałam takie cuda, kiedy wstawałam w zimie o 6:30, ale teraz wschody są trochę wcześniej. Mój pokój jest od wschodu, więc naprawdę dobrze mi się trafiło.
Podobnie działają zachody słońca. Pewnie więcej osób widuje właśnie je, bo łatwiej znaleźć chwilę do kontemplacji nieba wieczorem niż rano. Jednak te pierwsze zwiastują nowy dzień, nowe nadzieje i szanse, dają energię do działania, a te drugie - to jest właśnie moment na rozliczenie się z dniem, zachwycania się kolorami nieba i na relaks.
Właśnie wpadłam na pomysł, by nie przegapić ani jednego zachodu słońca w tym miesiącu. W końcu takie piękne rzeczy są na wyciągnięcie ręki!
Czasem wychodzę na balkon, patrzę na miasto i myślę. Patrzę na słońce, które absolutnie kocham za energię, jaką mi daje, patrzę, jak mieni się w moich włosach. Jeśli jest pochmurno, patrzę w chmury i sięgam wzrokiem najdalej, jak mogę w każdym możliwym kierunku. Jeśli jest noc, patrzę na światła miasta. I czuję się jak w filmie.
Burze. Kocham burze. Nie rozumiem ludzi, którzy się ich boją. Gaszę światło (albo i nie), siadam na parapecie i patrzę na deszcz. Na pioruny, które mnie absolutnie fascynują. Nie mogę się doczekać pierwszego wiosennego deszczu, a potem potężnych, letnich burz. Czasem nawet siedzę na parapecie z otwartym oknem i deszcz kapie mi na kolano. Jeśli zrywa się gwałtowny wiatr, siedzę na parapecie (tu już pewnie z zamkniętym oknem, chociaż nie zawsze) i patrzę zafascynowana na targane jego siłą drzewa, na szarą ścianę wody. Natura nie da się kompletnie wyplenić z miasta. I za to ją kocham.
Kolejnym momentem jest nagły impuls. Na przykład to poczucie, że muszę podziękować Darii za pizzę, mimo że wszyscy patrzą na nią wilkiem, i mocno ją przytulić < http://lucyfromnarnia.blogspot.com/2015/01/wieczor-peen-wrazen-i-nieoczekiwana-noc.html#comment-form > W tej notce możesz się dowiedzieć, o co chodziło.
Kiedy stwierdzam, że muszę coś zrobić. Po prostu muszę, bo jak nie ja, to nikt. Raz stwierdzilam, że muszę w koncu coś zrobić z pocztówkami, które kurzą się na półce, i przykleilam je na ścianie. Wygląda to naprawdę super i przypomina mi o miłych rzeczach i fajnych miejscach.
Na niemieckim stwierdzilam, że muszę zgłosic się do programu wymiany młodzieżowej, bo poprzedni, w gimnazjum, zmienił wiele w moim życiu. I ten w liceum też wiele zmienił, zmienia i jeszcze zmieni.
To są nagłe impulsy, których czasem naprawdę warto posłuchać. Dziś miasto wydawało mi się trochę obce i nieprzyjemne, więc, idąc na spacer, pod wpływem nagłego impulsu poszłam na Gorzkie Żale. Bardzo lubię to nabożeństwo, bo można na nim wyśpiewać wszystko, co leży na sercu, poprzez śpiewanie o Męce Pańskiej. Kiedy wyszłam z kościoła, miasto wydawało się już trochę przyjaźniejsze.
Pewnie mam jeszcze wiele przykładów chwil, kiedy życie jest wyjątkowe i przypomina scenę z filmu, ale na razie to tyle.
Jeśli znajdujesz piękno we wszystkich rzeczach, osobach, momentach, żyjesz pełnią życia.
niedziela, 1 marca 2015
Małe wielkie momenty
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz