Nie wiem, o co chodzi, ale jak na razie w tym roku szkolnym stosunkowo często byłam chora, a na dodatek nie chciało mi przejść bez wizyty u lekarza. Cały poprzedni tydzień spędziłam na chorowaniu. Postanowilam więc podzielić się kilkoma prostymi wskazówkami, ktorych ja się nie trzymałam.
Mam też wrażenie, że na moją kondycję zdrowotną wpływała ilość niezdrowego jedzenia, które w siebie wpycham. Ooops...
1. Słuchaj swojego organizmu. Kiedy czujesz, że powinnaś/powinieneś zadbać trochę o swoją kondycję fizyczną, zrób chociaż malutki kroczek w tą stronę. Jeśli wiesz, że niezdrowe jedzenie wpływa na twoje zdrowie, to może zastąpisz batona bananem czy chipsy suszonymi jabłkami chociaż raz w tygodniu? Możesz też poszukać w internecie przepisów na szybkie, zdrowe i naprawdę pyszne przekąski. Nie namawiam cię na odmawianie sobie ukochanego jedzenia, bo ja sama kocham jeść i raczej nie ograniczam się w tym zwiazku, ale może odkryjesz jakieś nowe ulubione smaki? Zdrowsze?
2. Kiedy czujesz, że dopada cię przeziębienie, grypa czy cokolwiek, bez zwłoki zarejestruj się do lekarza. Nawet jeśli czujesz, że możesz wyleczyć się domowym sposobem albo resztą lekarstw pozostałych z poprzedniej "sesji chorowania". Przecież jeśli wyzdrowiejesz na własną rękę do tego czasu, możesz odwołać wizytę. A jeśli nie przejdzie ci choroba, albo co gorsza będzie jeszcze gorzej, poczekasz kolejne dwa dni na wizytę. "Pierwszy wolny termin za dwa dni", chyba wszyscy znamy to oblężenie przychodni w okresie wzmożonych przeziębień, prawda?
3. Nie polatuj w trampkach i nie zmieniaj szalika na chustkę od pierwszego ciepłego promienia słońca. Moim głównym problemem jest właśnie to, że natychmiast wrzucam na siebie wszystko lżejsze, co mam na wieszaku, zamiast zmiany na przykład tylko kurtki. I to był właśnie główny powód, dlaczego przez cały poprzedni tydzień leżałam w łóżku z katarem, kaszlem i byłam "trochę" niema.
4. Jeśli masz jakiś lekki objaw choroby (na przykład przewlekły katar czy lekki kaszel, z którymda się żyć), pójdź z tym do lekarza. Wylecz i wróć do życia na pełne obroty, a nie udajesz zdrowego, podczas gdy najchętniej ukryłbyś się pod kołdrą. No i zwróć uwagę na to, że niefajnie chodzić i zarażać.
5. Nie wymagaj od siebie rzeczy niemożliwych. Znajdź dla siebie czas. Nie narażaj zdrowia fizycznego i psychicznego dla rzeczy ulotnych.
6. Ćwicz na lekcjach wuefu. Ja mam to szczeście, że moja nauczycielka rozumie możliwości każdej z nas i nie wymaga od nasrzeczy niemożliwych. Jeśli w twojej szkole w-f jest beznadziejny (albo po prostu nie chodzisz już do szkoły xD), ćwicz,tańcz, dbaj o siebie itd. Polecam pływanie, zumbę i rower. I rolki, ale jest jeszcze trochę zimno jak na nie.
7. Powieś sobie na lodówce tabelę - które witaminy i pierwiastki co wspomagają i gdzie można je znaleźć.
8. Nawet, jeśli twoja mama, przyjaciółka, tata, psycholog, pies, kot, ktokolwiek, kogo rad słuchasz w życiu, mówi, że apteczne suplementy i tabletki z witaminami faktycznie działają i masz je brać, to zapewne mówi też, że masz jeść warzywa i owoce. Bo tam te witaminy są naturalne. Sprawdzone. Zaufane. Szybka konkluzja: zamiast faszerować się prochami, szukaj naturalnych źródel witamin.
9. Jeśli masz od czterech tygodni ochotę na pizzę z ulubionej knajpy, ale nie masz z kim pójść, bo wszyscy dookoła są chorzy (może nawet włącznie z tobą), to wiesz co? PÓJDŹ NA TĄ PIZZĘ SAM!!!
Poważnie.
Mam nadzieję, że ktoś skorzysta z tych "Dobrych rad cioci Łucji", bo już od jakiegoś czasu chciałam coś takiego napisać. To z tą pizzą to poważnie, nikt nie chce ze mną pójść ani dać mi kasy. Zaczynam być zdesperowana.
Dodam jeszcze post o tym, co robić z chorobą, jak już się rozgości :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz