poniedziałek, 6 lipca 2015

DIY, czyli najlepszy sposób na nudę + 10 moich diys + ja nie umiem bez dygresji

DIY, czyli Do It Yourself, czyli Zrób To Sam, to jeden z najlepszych sposobów na nudę. A skoro są wakacje, w pewnym momencie nuda jest nieunikniona, nawet, jeśli macie zaplanowany grafik na całe dwa miesiące.
Uwielbiam robić coś kreatywnego i zmieniać w ten sposób wygląd mojego pokoju. Inspirację czerpię oczywiście z YouTube'a, którego oglądam zdecydowanie zbyt wiele. Mój ulubiony kanał, na który udaję się po pomysły, to LaurDIY. Pomocna jest też AlishaMarie, ale to w ogóle moja ulubiona youtuberka, więc pewnie nie oceniam obiektywnie jej filmów z diy :P
Ale do czego zmierzam? Do pokazania rzeczy, które zrobiłam sama :D Może kogoś to zainspiruje?

1. Zwykłe pudło oklejone poszarpanymi wycinkami z gazet. Trzymam w nim trampki i baleriny.
2. Zasłona na regał - w nagłych wypadkach, czytaj goście idą, na pewno będzie niezastąpiona, by zakryć bałagan. Wybrałam tkaninę, wycięłam odpowiedni rozmiar i przymocowałam pineskami do szafki, a potem również posługując się pineskami, dodałam kokardki i związałam. Przywodzi mi to na myśl moskitierę i dodaje trochę więcej niebieskości tej stronie pokoju. Tak, wiem, że muszę jeszcze tylko uprasować tą tkaninę ;P Dopiero kiedy ją wczoraj powiesiłam, zorientowałam się, że naprawdę tego potrzebuje.
3. "To go", czyli gdzie chcę pojechać. Takie coś chodziło mi głowie już od jakiegoś czasu, ale nie wiedziałam, w jakiej formie to zrobić. Zastanawiałam się, czy bawić się z mapą i szpilkami, czy raczej przyklejać karteczki na ładnym tle.  Więc, zamiast pakować plecak, by pojechać na osiemnastkę przyjaciółki, grzebałam w gazetach. Spóźniłam się i na autobus, i na bus. Jeszcze nie skończyłam tego wyklejać, ale ogólny zarys jest już widoczny, a ja mam materiały ^^ Zamierzam jeszcze zrobić coś podobnego, ale z miejscami, gdzie byłam.
4. Girlanda z pasków materiału. Okeej. Robiłam ją wczoraj. To nie do końca miało tak wyglądać. Ale moja siostra powiedziała, że przypomina jej to szuwary, a ja akurat byłam w "syrenim" humorze, więc w sumie mi podpasowało. Chyba coś z tym jeszcze zrobię - może dodam białych sznurków? Ten pomysł znalazłam na kanale LaurDIY. Jej wyszło to perfekcyjnie, ale było w zdecydowanie ciepłej kolorystyce, grubsze i gęstsze.
5. To zielone zdjęcie zrobiłam 5-6 lat temu, i przedstawia koronę kasztanowca i jarzębiny widzianą z żabiej perspektywy. Uwielbiałam zawsze to zdjęcie. Słońce, ktore świeci przez szczeliny między liśćmi, jest jak światełko na końcu zielonego tunelu. No i oczywiście jest to kasztanowiec, pod którym spędziłam dużą część dzieciństwa. Właśnie dlatego napis głosi ""Feels like home". Ta mała, biała kartka pod spodem to cytaty, które głoszą, by kochać ludzi, a na tej wyżej jest napisane, że Bóg nie daje ci ludzi, ktorych chcesz, ale tych, ktorych potrzebujesz, bo to oni cię kształcą. Napis na dole "Sleep 8 hours, work 18" to moje motto na ten rok. Wycięłam go z różnych gazet. Ma wiele znaczeń. Po pierwsze, śpij osiem godzin. Po drugie, dawaj z siebie więcej, bo niemożliwe jest możliwe, doba może wydawać się dwie godziny dłuższa, jeśli nie będziesz siedział na tyłku. Po trzecie, cyfra 18 to w tym roku słowo klucz - chciałam, by osiemnaste urodziny nie były tylko pustą okazją do dostania prezentów i kawałkiem plastiku, chciałam naprawdę zapracować na to, by czuć się dorosła. I jeśli mam być szczera, już nie czuję się siedemnastolatką, mimo że do urodzin pozostały dwa miesiące.
6. Wazon z kwiatkiem. To moje najwcześniejsze diy, ktore jeszcze mam. Zrobiłam go 3 lata temu na zajęciach artystycznych w gimnazjum. To zwykła szklana butelka oblepiona gipsem zabarwionym żółtym barwnikiem. Nie lubię storczyków, ale ten sztuczny wygląda całkiem nieźle, wetknięty w wazon.
7. Kanapa z kołdry, poduszek, oparcia od narożnika i narzuty. Wszystko miałam, a niebieską narzutę kupiłam w ciuchlandzie za 1,5 zł. Kiedy już na niej usiądę, nie dam rady wstać. Jest super wygodna! Zrobiłam ją dwa dni temu i jestem z siebie dumna, bo sama wpadłam na ten pomysł. Ta, wiem, odkrywcze.
8. Dashwood to nazwa lasu z mojej powieści, z której nawiasem mówiąc jestem niesamowicie dumna, bo ma już 275 stron! Ten znak mógłby wisieć nad drogą przy wjeździe do lasu, ale wisi nad moim biurkiem i dmucha we mnie weną :P Wycięłam litery z tektury i pomalowałam z jednej strony, a potem przykleiłam je klejem do sznurka, wbiłam gwoździe i zawiązałam na nich jego końce. Nic prostszego ;)
9. To kolekcja moich pocztówek z miejsc, gdzie byłam. Jest tam Rumunia, Neapol, Martina Franca, Muszyna, Chłapowo, Pompeje, Troki, Kraków, Bieszczady, Wilczy Szaniec... Pojutrze jadę do Warszawy, więc moja kolekcja jeszcze się powiększy. Nie mogę się doczekać, kiedy cała ściana będzie wyklejona wspomnieniami.
10. Wieszak. Inspirację zaczerpnęłam z... targu. Właściwie to moja mama podpowiedziała mi ten sposób wieszania ubrań. To świetny sposób, by zrobić trochę miejsca w szafie i dodać pokojowi koloru - a w mojej szafie go nie brakuje. Tu akurat wywiesiłam niebiesko-brązowo-szare tonacje, by trochę uspokoić kolory, których było w moim pokoju za dużo. Linę kupiłam 6 lat temu w Klukach jako pamiątkę - była to kiedyś rybacka wioska, zamieniona teraz na przepiękny skansen. Za 10 wieszaków zapłaciłam w chińskim sklepie 3 złote (!). By coś powiesić, rozluźniam splot liny i wkładam wieszak w szczelinę.

Jak widzicie, uwielbiam bawić się kolorami i nie wytrzymałabym mieszkania w całym białym albo szarym pokoju, które są przecież teraz tak modne. I nie potrafię napisać posta o DIY bez dygresji. Ale wiele rzeczy ma za sobą jakąś historę, prawda? :)

Teraz zamierzam przygotować wielki kolaż na pustą ścianę (przestawiłam szafę z tamtego miejsca, wgl robiłam wielkie przemeblowanie) między pocztówkami a wieszakiem. Może kiedy już go skończę, wstawię tu jakieś zdjęcia ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz