wtorek, 14 lipca 2015

Piszę wiersze?

Bez tytułu

Chciałabym zgłosić nieprzygotowanie
do dorosłego i odpowiedzialnego życia
mieć jakąś ochronę
na drogach życia
wąskich i krętych.
Czuć, że nie muszę
bać się przyszłości
i wiedzieć chciałabym
że mam komu ufać
że mam komu wierzyć.

Dziesięć minut

To było jak dziesięć minut szczęścia
w stosunku do wszystkiego
Dziesięć minut
kiedy myślałam, że miłość
przetrwa wszystko
przetrwała... ale tylko moja
bo wciąż pamiętam
600 sekund
sześćset słownie
możesz wystawić fakturę
rachunek zysków i strat
wszystkich chwil
które dała ci miłość
możesz pisać żegnaj
cztery razy do roku
i tak nigdy cię nie pożegnam
nie wyrwę z serca
mogę tylko schować w kąt
zapełnić pustkę nowymi uczuciami
pustkę a może właśnie pełność
zapełnić pełność smutku żalu goryczy
rozpaczy nie rozpaczy
miłością ciepłem bezpieczeństwem
zapełnić czy zagłuszyć
pokochać czy odrzucić
Czy prostym szczęściem
ze słońca ciepła przyjaźni codzienności
da się wypełnić dziurę
którą wypaliło
te proste dziesięć minut.

Wiedziałam, że ta chwila kiedyś nastąpi i będę musiała tu wrzucić jakiś wiersz. Mam właśnie teraz na to ochotę.
Większość z nich nie ma rymów ani regularnej budowy. Właśnie takie najlepiej mi się pisze. Nie widzę potrzeby zmuszania się do rymów, skoro ani mi się to nie podoba, ani tego nie czuję. A poza tym takie wiersze są jakieś takie... oklepane, pospolite, przedszkolne, nie wiem. Nie chcę tu nikogo obrażać, bo na przykład moja przyjaciółka pisze - a przynajmnej pisała - bardzo dobre rymowane wiersze, więc to się zdarza. Ale ja nie jestem wirtuozem sztuki lirycznej, ja po prostu piszę, co mi siedzi w duszy i wylewam siebie.
Plus, te pisałam ponad rok temu, więc nie do końca się mają do tego, co teraz. Bo są bardzo osobiste, i tylko z dystansu czasu mogę na nie patrzeć bez gwałtownych emocji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz